Przyjemność– Dlaczego warto zatroszczyć się o siebie i podarować sobie chwilę przyjemności?

Przyjemność jest zmysłowym, cielesnym przejawem radości. Możemy ją odczuwać patrząc na zachód słońca, dotykając stopami rozgrzanego piasku, słuchając szumu oceanu, delektując się smakiem świeżo upieczonego ciasta, czując zapach bliskiej nam osoby, tańcząc, śpiewając, robiąc różne rzeczy które angażują nasze ciało, zmysły. Skoro przyjemność mogą dawać nam tak proste czynności, to powstaje pytanie: Dlaczego tak dużo osób skarży się, że w ich codziennym życiu jest tak mało przyjemności lub że nie potrafią cieszyć się drobnymi rzeczami?

Jednym z powodów może być to, że żyjemy w czasach w których priorytetem jest nasza wydajność, dobra organizacja, gdzie nasze ciało ma wspomagać głowę w sprawnej realizacji kolejnych zadań i często nie zastanawiamy się nad tym, że warto zadbać o czas na codzienne odczuwanie przyjemności.

Działamy trochę jak maszyny, które znając rozkład dnia przemieszczają się od realizacji jednego celu, do następnego, aż cała lista zadań zostanie wykonana. Na swoje ciało zwracamy uwagę głównie w kontekście spełniania naszych oczekiwań: Czy wygląda tak jak byśmy tego chcieli ? (bo jeśli nie, to może warto byłoby je zaprowadzić np. na siłownię), Czy współpracuje przy realizacji kolejnych zadań? (bo jeśli jakaś z jego część  boli i spowalnia działanie, to może trzeba wziąć tabletkę?).

Czasami prowadząc szkolenia z radzenia sobie ze stresem, pytam uczestników: Jak często zwracasz uwagę na odczucia ze swojego ciała, na to czego w danym momencie twoje ciało potrzebuje?

Czy wychodzisz na spacer wieczorem lub idziesz na basen, jogę, po trudnym dniu w pracy, tak żeby przed snem pozbyć się napięcia „zebranego w ciele”? Czy odrywasz się podczas pracy od komputera, patrzysz przez chwilę w okno,  żeby zrelaksować oczy zmęczone ciągłym patrzeniem w monitor?  Czy zdarza Ci się spontanicznie zatańczyć w domu, bo czujesz, że właśnie masz na to wielką ochotę?

Niestety okazuje się, że u wielu osób w konkurencji o czas wolny często wygrywa komputer (przed którym już i tak spędziły wiele godzin) oraz telewizor, ewentualnie książka i różne zajęcia domowe. Natomiast uważniej swojemu ciału przyglądamy się jak już coś szwankuje, miewamy częste bóle głowy, od siedzenia w tej samej pozycji po kilkanaście godzin na dobę zaczynają się kłopoty z kręgosłupem, zwyrodnienia, zdiagnozowano u nas jakąś chorobę.

Czasami pytam uczestników szkoleń, którzy mają zwierzęta, w jaki sposób dbają o swoich podopiecznych? Tu na szczęście okazuje się, że posiadacze psów, przynajmniej dwa razy dziennie wychodzą z nimi na spacer i czasami w trakcie spaceru bawią się z psem, szczotkują czworonoga, głaszczą. Dbają także o jego pożywienie i świeżą wodę do picia, najczęściej zwierzak dostaje swoje śniadanie przed opiekunem. (Tu duży ukłon w stronę tych osób, bo wychodzi na to, że naprawdę troszczą się o swoje zwierzęta).

Dobrze byłoby, żeby zajęcia te były dla opiekunów takim źródłem przyjemności jak dla pupila, który często wręcz nie może doczekać się spaceru i stoi pod drzwiami merdając ogonem, a nie tylko kolejnym obowiązkiem na codziennej liście do wykonania.

Okazuje się jednak, że o odczuwanie przyjemności podczas spaceru wcale nie jest łatwo, bo rano często planujemy w głowie listę rzeczy, które mamy dziś do zrobienia, lub bardzo się śpieszymy, więc popędzamy siebie i psa. Popołudniu powtórnie przeżywamy w głowie sytuacje, które miały miejsce, lub rozmawiamy przez telefon. A przecież mogłoby być tak przyjemnie!

Co gorsza wygląda na to, że o siebie często dbamy gorzej niż o swoich podopiecznych, bo  część osób w ogóle nie pamięta o nakarmieniu siebie rano czymś pożywnym, bo czasu wciąż brakuje, bo na śniadanie piją w pracy kawę, ewentualnie dodając coś słodkiego. Czy jednak, nie przyjemniej byłoby chociaż przez kilka minut rano poczuć w ustach np. smak kanapki z białym serem, pachnącym pomidorem i świeżo skrojonym szczypiorem? Myślę, że przyjemniej a na pewno zdrowiej.

Cieszy więc to, że z jednej strony troszczymy się o swoich czworonożnych  przyjaciół. Smuci jednak fakt, że samych siebie i swoich ciał, nie traktujemy równie dobrze, jak swoich przyjaciół.

Wygląda na to, że często łatwiej jest nam troszczyć o kogoś bliskiego, komuś innemu sprawiać przyjemność. Mamy przecież dzieci, partnerów, przyjaciół, zwierzaki, o które trzeba dbać dlatego stawiając siebie na samym końcu listy często w efekcie pod koniec dnia nie mamy dla siebie ani czasu ani energii, żeby pomyśleć o jakiejś tam przyjemności. Warto jednak zastanowić się dlaczego dbanie o swoje przyjemności, swoje potrzeby, o siebie samego, może być dla nas tak trudne?

Po pierwsze, na odczuwanie przyjemności, dbanie o siebie, należy zarezerwować sobie czas, co w dzisiejszych czasach, kiedy słowo „niedoczas” na dobre rozgościło się w naszym życiu, może dla niektórych nie być wcale łatwe. Przecież wiadomo, że zakupy trzeba zrobić, koszule wyprasować też a jakaś tam przyjemność, może to już fanaberia?

Po drugie, jeśli w przeszłości, jako dziecko, gdy zaczynaliśmy spontanicznie tańczyć, to słyszeliśmy od dorosłych, żebyśmy grzecznie stali, natomiast jak śmialiśmy się, tak po postu, bo było nam wesoło, to słyszeliśmy, że „cieszymy się jak głupi do sera”, to po wielu takich uwagach od ważnych dla nas osób mogliśmy „porzucić odczuwanie przyjemności” na rzecz „bardziej odpowiedniego zachowania”.

Jeśli przyjeżdżała do nas ulubiona ciocia a my jako dzieci skakaliśmy z radości, natomiast nie chcieliśmy obściskiwać się z wujkiem, za którym nie przepadaliśmy i słyszeliśmy , że „grzeczne dzieci, tak się nie zachowują”, to po wielu takich sugestiach może się okazać, że dziś bardziej wiemy, co wypada, powinniśmy zrobić w danej sytuacji, niż co tak naprawdę mamy ochotę zrobić.

Po trzecie, gdy przybiegaliśmy do rodziców cali przejęci i zachwyceni, pokazując przed chwilą zerwany na łące kwiatek a oni tylko kręcili zdziwieni głową, natomiast wykazywali zainteresowanie i zachwycali się nami, gdy przychodziliśmy ze szkoły i opowiadaliśmy, jak dostaliśmy z klasówki z matematyki jako jedyni w klasie szóstkę, to mogliśmy się nauczyć, że warte uwagi i docenienia są tylko te momenty, gdy postaramy się i jesteśmy dobrze oceniani, szczególnie na tle innych. Teraz jako dorośli słowo przyjemność możemy utożsamiać z satysfakcją jaką odczuwamy, gdy uda nam się zrealizować stawiany sobie, najczęściej ambitny cel.

Można zastanawiać się, czy warto w ogóle zajmować się tematem przyjemności, bo może umiejętność odpowiedniego zachowania w różnych sytuacjach i przeżywania satysfakcji ze swoich osiągnięć wystarczy i nie trzeba zawracać sobie głowy czymś takim jak przyjemność?

Według mnie warto, gdyż zaproszenie przyjemności do swojego życia może znacząco wpłynąć na poczucie zadowolenia z własnego życia. Dlaczego?

Skupiając się na „tu i teraz”, angażując się w coś, co dla nas jest przyjemne, np. malowanie, taniec możemy powoli próbować wyłączać to ciągłe myślenie, które  jest zmorą dla tak wielu osób                (o sprawach, które się dziś działy, o planach na jutro, następny miesiąc, o aktualnych problemach lub rzeczach, które za chwilę mogą stać się problem, o tym, co ktoś zrobił / powiedział lub czego nie zrobił i co to dla nas znaczy itp.). Angażując się całym sobą wykonywanie danej czynności możemy stopniowo nauczyć się zatrzymywać swój nadaktywny umysł i dać mu i sobie trochę odpocząć.

Zastanawiając się nad tym, co przyjemnego możemy dla siebie zrobić danego dnia, możemy odkryć lub dowiedzieć się o sobie lub o świecie różnych ciekawych rzeczy, np. spacerując wieczorem możemy zatrzymać się, żeby posłuchać śpiewu ptaka, który siedzi na pobliskim drzewie a potem w domu zaciekawieni tym, co to był za „okaz” który tak pięknie śpiewał, możemy po opisie i zdjęciach zamieszczonych w sieci odkryć, że to był kos. Możemy wąchać różne kwiaty, zioła, dotykać płatków starając się jak najwięcej odczuć własnymi zmysłami, rozpoznając  zapachy z przeszłości  lub poznając nowe o których istnieniu do tej pory nie mieliśmy pojęcia.

Zwracając uwagę na swoje ciało, odczucia z niego płynące, zastanawiając się czego ono potrzebuje, stajemy się na siebie bardziej uważni, bardziej świadomi tego, co się z nami dzieje. Możemy np. zauważyć jak bardzo pospinane mamy różne partie ciała. Może się okadzać, że codzienny stres przez lata odkładał się nam w górnej partii pleców a my dowiadujemy się o tym dopiero jak chcąc się odprężyć próbujemy rozciągnąć swoje ciało lub informacje o twardych jak kamień mięśniach otrzymujemy od osoby która nas masuje. Skupiając się na swoim oddechu, możemy zaskoczeni odkryć, że oddychamy tylko klatką piersiową i to bardzo płytko, czego do tej pory zupełnie sobie nie uświadamialiśmy. Stosując ćwiczenia oddechowe, relaksacyjne możemy nauczyć się jak na co dzień radzić sobie z napięciem, lękiem.

Planowanie swoich chwil przyjemności może także rozwijać naszą kreatywność, bo zajrzymy do komputera szukając dla siebie inspiracji i może wpadnie mam pomysł na wykonanie jakiejś ciekawej dekoracji do domu, jeśli lubimy prace manualne. Może porozmawiamy ze znajomymi na ten temat i dojdziemy do wniosku, że jutro oddamy się jakiejś przyjemności razem (np. obejrzymy ciekawy film).

Podarowując sobie chwile przyjemności pokazujmy sami sobie, że jesteśmy dla siebie ważnymi osobami, bo dbamy o siebie, o swoje potrzeby. Taka zmiana może wpłynąć na nasz stosunek do samego siebie. Być może staniemy się bardziej uważni i troskliwi w stosunku do siebie, bardziej przyjacielscy a mniej wymagający.

Zaprośmy więc przyjemność do naszego życia, chociażby z ciekawości, żeby móc się przekonać co czujemy spędzając więcej czasu sami ze sobą. Jak to jest gdy robimy głęboki wdech do miejsca w którym czujemy napięcie w naszym ciele a wraz z wydechem wyobrażamy sobie, że napięcie odchodzi? Poznawajmy, smakujmy, delektujmy się tym co odkrywamy wokół nas i w sobie samym.

 Psycholog – Psychoterapeuta Centrum probalans Warszawa