Aktualności
Ewa Fijołek

Kobieta wielofunkcyjna – czy psychoterapia jest dla niej.

Kobieta Wielofunkcyjna

5.30. Dzwoni budzik. W zasadzie tylko wibruje po cichu, żeby przypadkiem nikogo nie obudzić. Masz wrażenie, że mógłby nie dzwonić, bo i tak obudziłaś się chwile przed nim. Wstajesz. Bezszelestnie wkładasz ubranie. Wypijasz szklankę wody. Wkładasz adidasy. Wychodzisz z domu. Zaczynasz biec. Biegniesz w równym tempie, łapiąc pierwsze promienie słońca. Twoje ciało jest jeszcze zaspane, ale czujesz jak endorfiny zaczynają działać i cieszysz się każdą minutą tego treningu. To jest Twoja godzina. Masz wówczas siebie dla siebie. To nie powtarzalny moment w ciągu dnia. Kilka minut później jesteś mamą, żoną, pracownicą, córką, przyjaciółką.  Chwila, chwila… Nie jesteś zwykłą mamą! Jesteś  ciepłą, ale też konsekwentną mamą.  Piękną i  jednocześnie, super zorganizowaną żoną. Świetną pracownicą, która nigdy się nie spóźnia, a też zostaje dłużej gdy trzeba. Opiekuńczą córką, która dzwoni do mamy każdego dnia, by zapytać, jak się ma i w każdy weekend odwiedza rodziców. Oddaną przyjaciółką, która jest  zawsze wtedy, gdy kolejny facet okazał się nic nie wart, a szef dał podwyżkę komuś innemu. Nie wspomniałam o świetnej pani domu? Oczywiście, pysznie gotujesz, a Twoje dzieci nie chcą jeść niczego, poza Twoimi pulpecikami. Więc jak już wrócisz z pracy, odrobisz z dziećmi lekcje i pobawisz się z nimi, zrobisz kolacje, ogarniesz kuchnie i salon, zadzwonisz do mamy i przyjaciółki, rozpakujesz zmywarkę i powiesisz pranie, porozmawiasz z mężem i obejrzysz z nim wasz ulubiony serial, podczas którego zaśniesz na 4 minucie… to właśnie po tym wszystkim, ugotujesz te, o to pyszne i niepowtarzalne pulpeciki!  I w zasadzie, będzie wówczas środek nocy, więc rozważysz jak co wieczór (jeśli pierwszą w nocy można nazwać wieczorem), czy warto się kłaść.  Może lepiej poczekać już do rana? Pomalować paznokcie można w tym czasie? Albo przeczytać Tokarczuk, bo leży rozpoczęta na 5 stronie od kilku miesięcy, a przecież dostała Nobla. Finalnie, Twoje ciało podejmuje decyzje za Ciebie i zasypiasz prawie na stojąco.

 

Czy coś Ci to przypomina? A może kogoś?

Twoje ciało daje Ci sygnał, że jesteś zmęczona – musisz odpocząć i nawet, jeśli bardzo chciałabyś to zignorować, to w pewnym momencie, nie masz jak. Zasypiasz.

Z jakiegoś powodu, czujesz w sobie te wszystkie przymusy, które popychają Cię do bycia w każdym aspekcie życia niemalże doskonałą. I jesteś! Bez wątpienia, dobrze sobie radzisz.  Niezwykle rzadko, widząc jaki jest tego koszt i jak bardzo nadwyrężasz siebie. Przyjaciółki, których historii wysłuchujesz zawsze, czasem Cię wkurzają swoją bezradnością lub innym zdaniem, ale nie ma szans, żebyś im to powiedziała. Przecież jesteś taka empatyczna i ciepła. Kłócenie się zupełnie nie jest w Twoim repertuarze. Bo niby jak taka perfekcyjna dziewczyna, miałaby się złościć? Albo mieć swoje, inne zdanie? Zdecydowanie lepiej być empatyczną i wyrozumiałą, choć nie raz kończysz spotkanie z takim mocnym ukłuciem i żalem, że nie zadbałaś o siebie. Inni nie zadbali i Ty też nie.

 Pierwsze oznaki zawsze są fizyczne. Zaczynasz czuć się zmęczona. To nie jest zmęczenie do którego się przyzwyczaiłaś. To raczej permanentny stan przemęczenia. Masz mniej cierpliwości. Niespodziewanie krzyczysz na swoje dzieci, a potem czujesz się fatalnie, bo wiesz, że to Ty nawalasz, a nie one. Jesteś drażliwa. Nie masz ochoty na sex. Zaczynają się wieczory, w których zmęczenie nie jest wystarczającą wymówką przed bliskością. Oddalasz się od męża, choć ze wszystkich sił nie chcesz tego zobaczyć. On, za to, widzi to dobrze. Nie od razu zaczynasz łączyć wszystkie te elementy. Zapominasz, że żyjesz na nieustannie podniesionym poziomie adrenaliny.  Że spontaniczność i radość, też masz zaplanowane i nawet wakacje, są dla Ciebie polem do wykazania się jako świetna organizatorka. I choć Twoi znajomi z Instagrama zazdroszczą Ci kolejnego urlopu, Ty na nim nie wypoczywasz. Czasem, biorąc prysznic, czujesz jak łzy same napływają Ci do oczu.  Zaczynasz czuć się coraz gorzej, ale nie potrafisz sobie pomóc. W zasadzie, nawet nie przyjdzie Ci do głowy, że powinnaś sobie pomóc. Że Twoja kondycja psychiczna, Twój dobrostan jest poważnie zakłócony. Twoje ciało daje znaki, a Ty je ignorujesz. Podobnie Twoje emocje dają o sobie znać, a Ty nie chcesz ich poczuć.  Nie rozumiesz ich. Nie rozumiesz siebie. Czujesz się zagubiona.

 

W takim momencie pomocna  jest psychoterapia, podczas której odnaleźć możesz utracony kontakt ze sobą. Czasem okazuje się, że nigdy takiego kontaktu nie miałaś, a większość Twoich życiowych decyzji była podyktowana nie Twoim wyborem, a wszelkimi konwenansami, przymusami i głosami innych. W zasadzie, nigdy nie zastanawiałaś się, co lubisz najbardziej, albo co jest Twoją pasją.

 To, co ważne, to nauczenie się słuchania siebie, swoich emocji. Kobieta nie jest robotem wielofunkcyjnym! Jesteśmy wspaniałe w multizadaniowości. Większość mężczyzn nie potrafi działać w tak różnorodnym obszarze, w którym funkcjonuje kobieta XXI wieku, bez większych kłopotów.  To jest niewątpliwie nasza siła. Ale jesteśmy też wrażliwe, mamy swoje delikatności. I choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, to bardzo często czujemy się źle.  Samotnie. Pod  presją. Nie potrafimy pokazać, że jednak mamy jakiś kłopot.

Dobrze jest znać swoje moce i swoje delikatności.  Dobrze mieć je w swoich zasobach, nauczyć się z nich korzystać. Pozwolić sobie na niepewność i bycie zaopiekowaną. Na pokazanie się nieidealną, ale bardziej ludzką.

Dobrze jest znać siebie w całości i czerpać ze swojej kobiecości. Dobrze być Kobietą a nie robotem wielofunkcyjnym.

 

Psycholog – Psychoterapeutka Ewa Fijołek Centrum probalans 

Ewa Fijołek

 

Powrót