Aktualności
Fotolia_44269891_XS

O ukrytej męskiej depresji – psychoterapeuta Maciej Laszuk

Ukryta męska depresja

Mój ojciec nie nauczył mnie opowiadać o swoich uczuciach. Sam też nie był tego nauczony. Zazwyczaj więc nasze rozmowy kręciły się wokół banałów typowej konwersacji i faktów z dnia codziennego. Co prawda uczyłem się od niego wielu rzeczy, jak chociażby umiejętności technicznych, jednak nie przypominam sobie, abym uczył się wyrażać i omawiać opinie, nadzieje, marzenia i najgłębsze uczucia. Minęło wiele lat zanim zrozumiałem,  że mężczyzna nie musi wstydzić się swoich potrzeb, pragnień, emocji; że może doświadczać głębokich przeżyć, uczyć się je rozpoznawać i o nich mówić.

Mężczyźni, których spotykam w gabinecie rzadko kiedy potrafią od ręki dokonać wglądu w swoje życie uczuciowe. Nie są przyzwyczajeni do mówienia o swoich emocjach, ponieważ często podświadomie zakładają, że nie jest to „rzecz męska”. W trudnych sytuacjach są więc bardziej skłonni odreagowywać problemy, niż o nich rozmawiać. Kiedy pytam ich o uczucia często nie wiedzą, co powiedzieć i wydają się być przy tym skrępowani. Nie pomaga w tym kulturowy stereotyp związany z męskością. Tradycyjnie nie cenimy mężczyzn nazbyt wrażliwych i emocjonalnych. A mężczyzna, który jest pokonany przez własne uczucia, nad którymi nie zdołał zapanować, to dla wielu osób coś zupełnie nie do przyjęcia. Jeśli w takim klimacie pojawi się u mężczyzny depresja, często pozostaje ona ukryta, niezauważona, albo w ostateczności pominięta milczeniem. 

 

Zbroja wokół serca

Paradoksalnie te same czynniki, które przyczyniają się do powstania depresji u mężczyzny, często sprawiają, że tego stanu nie dostrzegamy. Głęboki, niewyrażony ból, który nosi w sobie wielu mężczyzn bywa zupełnie niewidoczny w codziennych sytuacjach i tylko w środku mężczyzny odbywa się nieustanny proces. Chociaż wielu mężczyzn przeżywa depresję podobnie jak kobiety, to jednak na zewnątrz przejawia się ona w zupełnie inny sposób, a najistotniejsze różnice dotyczą zachowań związanych z emocjami. U większości mężczyzn depresja manifestuje się w mniej uchwytny sposób i często uchodzi uwadze otoczenia.

Mężczyzna zmagający się z ukrytą depresją stale ignoruje własne emocje i związki z innymi ludźmi. Koi swe psychiczne rany, zażywając odpowiednie dawki środków wzmacniających wiarę w siebie – pieniędzy, sukcesów, prestiżu. Lekarstwa te trzymają go w pionie, zastępując mu autentyczne więzi z ludźmi. Większość mężczyzn cierpiących na ukrytą depresję ma  problemy z intymnością w związkach, ponieważ nie potrafią zdobyć się na emocjonalną intymność z samym sobą. Lękają się samowiedzy, bo mogliby odkryć i dotknąć czegoś, z czym nie chcą się zmierzyć. Źródłem bólu, który w nich tkwi i którego nie dopuszczają do świadomości jest toksyczny stosunek do własnego ja. Można by to określić jako chorobę autoagresji. Podobnie jak w niektórych przypadkach chorobowych system immunologiczny zwraca się przeciwko organizmowi, tak w depresji ja klienta atakuje samo siebie. Kiedy mężczyzna zwraca się o pomoc do terapeuty, zazwyczaj jest w takim momencie, że trudno mu utrzymać „swoją łódkę” na powierzchni.

 

Mechanizmy obronne i uzależnienia

Mężczyźni, którzy cierpią na ukrytą depresję, często nie są świadomi tego, co się z nimi dzieje. Wiedzą tylko, że coś jest nie tak, bo doświadczają takich symptomów jak utrata satysfakcji z życia, brak apetytu, niezdolność do koncentracji, palący samokrytycyzm czy ogólne zniechęcenie. Ukryty w ich wnętrzu ból pulsuje niczym bomba zegarowa, czekając tylko na odpowiedni moment, żeby wybuchnąć.

Ten stan popycha wielu mężczyzn do zachowań pełniących rolę emocjonalnego bufora, takich jak praca na umór, picie alkoholu czy akty przemocy. Są to mechanizmy obronne, za pomocą których starają się podtrzymać relacje z najbliższymi i z samym sobą. Mechanizmy obronne, czy też uzależnienia mają za zadanie zmianę nastawienia z „jestem gorszy” na „jestem lepszy”. Mechanizmem może być prawie wszystko – wydawanie pieniędzy, jedzenie, praca, osiągnięcia, ćwiczenia fizyczne czy gry komputerowe. O ile te zajęcia mogą być normalnie nieszkodliwe a nawet pozytywne, to u mężczyzny z ukrytą depresją przybierają postać muru, którym oddziela się on od rzeczywistości. Obrona kompensacyjna nigdy jednak nie zamieni wstydu w zdrową samoocenę. Wyjście z tej sytuacji wymagałoby konfrontacji z własnymi emocjami, a nie izolowania się od nich. Osoba cierpiąca na ukrytą depresję nawet przy największym wysiłku nie jest w stanie przejść nad wypieranym dotąd bólem bezpośrednio do poczucia pełni. Najpierw musi stawić czoło obronnemu uzależnieniu i zerwać z nim. U podstaw uzależnienia leży depresja, a u podstaw depresji – trauma.

 

Dziecięca trauma

Leczenie ukrytej depresji przypomina zdejmowanie kolejnych warstw cebuli. Pod obronnymi uzależnieniami leży warstwa bolesnych, niezdrowych relacji z samym sobą. A sam rdzeń zaburzenia stanowi nieukojony ból dziecięcej traumy. Wyobraźmy sobie, jak czuje się ten mały chłopiec żyjący w pamięci dorosłego mężczyzny, który siedzi przy łóżku upitego, śpiącego rodzica, albo który obserwuje burzliwą kłótnię rodziców, który jest przez dorosłych manipulowany, a może dostaje  kolejne, nieuzasadnione lanie grubym paskiem lub kijem? Ból wywołują niezaleczone, konkretne wydarzenia z przeszłości, których dziecko nie było w stanie zrozumieć i wytłumaczyć. Jedynie, co mogło zrobić, to głęboko je zakopać i nauczyć się z tym żyć. Na dodatek bezbronne dziecko często samo siebie obarczało winą za to, co dzieje się wokół niego. Zraniony chłopiec wyrasta później na mężczyznę, który rani innych. Wywołuje u swoich najbliższych taki właśnie rozstrój, jakiego nie chce dostrzec u siebie.

Praca nad uwolnieniem traumy może dojść do skutku, gdy mężczyzna zaniecha kultywowania mechanizmów obronnych i poprawi swoje psychiczne umiejętności na tyle, by dać sobie radę z bólem, który raczej na pewno się pojawi. Klucz do wyzdrowienia leży w umiejętności wniesienia wyuczonej i praktykowanej dojrzałości w relację z niedojrzałą, skrzywdzoną częścią własnego ja. Gdy mężczyzna przyjmie do wiadomości traumę i odrzuci identyfikację z agresorem, ulegnie zmianie wewnętrzna dynamika przemocy, pękną okowy zamrożonej depresji i serce przepełni zwykły, uzdrawiający żal. W pewnym sensie nie są to właściwe wspomnienia, ale forma ich ponownego przeżycia.

 

Psychoterapia

Aby dotrzeć do serca mężczyzny-klienta trzeba zneutralizować obronne uzależnienia ukrytej depresji. Jeśli zgodzi się on zrzucić swoją zbroję, następny krok polega na ocenie i modyfikacji jego więzi z samym sobą, na budowaniu dojrzałości, która przejawia się w relacji mężczyzny z własnym ja. Można nad tym pracować jak nad każdą inną relacją. Terapia ma dostarczyć „uzdrawiającego doświadczenia emocjonalnego”, wynikającego z intensywnej interakcji z terapeutą. Ten ostatni w zasadzie służy jako zastępczy rodzic. Klient, w toku psychoterapii stopniowo internalizuje nowe, dobroczynne wglądy, które neutralizują niedostatki osobowościowe. Zamiast zastępować klientowi rodziców, psychoterapeuta uczy mężczyznę, jak może sam ich sobie zastąpić. Leczenie ukrytej depresji obejmuje trzy warstwy: obronne uzależnienie, skrytą pod spodem niedojrzałość relacyjną lub zaburzenie osobowości, wreszcie dziecięcą traumę, która stanowi siłę napędową całego procesu. Cierpienie, od którego mężczyzna szuka ucieczki jest efektem wszystkich tych trzech zjawisk.

 

Rzadko kiedy dotykamy kruchości mężczyzny i rzadko kiedy o niej mówimy. A przecież wielu mężczyzn nosi w sobie niewyrażony ból, który przejawia się w kompulsywnym zachowaniu. Niezależnie od tego, czy spotkały ich jawne, czy ciche i ukryte krzywdy, mężczyźni ci mają w sobie zranionego i zdezorientowanego chłopca, któremu sami nie bardzo potrafią pomóc. Tutaj otwiera się przestrzeń na terapię. Sięgnięcie po pomoc, aby nawiązać kontakt ze swoim nieuświadomionym dotąd bólem, może być pierwszym krokiem w kierunku zmiany.

 

Psycholog i psychoterapeuta Maciej Laszuk Centrum probalans Metro Wierzbno

Maciej_Laszuk-Zdjecie_probalans

Powrót