Jak pomagać sobie w walce z nowotworem. 

Nowotwór jest jedną z najbardziej rozpowszechnionych chorób cywilizacyjnych. Co więcej, jest schorzeniem egalitarnym, co oznacza, że niezależnie od statusu społecznego, wykształcenia, czy trybu życia, może dotknąć każdego. Oczywiście są czynniki ryzyka zwiększające prawdopodobieństwo bycia dotkniętym przez chorobę. Najbardziej powszechnie spotykanym u mężczyzn nowotworem jest rak płuc, spowodowany paleniem tytoniu. Natomiast najczęstszy u kobiet rak piersi, którego pochodzenie nie jest ściśle związane z czynnikami środowiskowymi. Pokazuje to na pewno istotę profilaktyki, w mniejszym stopniu zaś fakt, że ktokolwiek może choroby uniknąć.

Szacuje się, że w Polsce żyje 360 tysięcy osób dotkniętych chorobą nowotworową rozpoznaną w ostatnich pięciu latach, a co roku następne 150 tysięcy słyszy taką diagnozę. (badanie „Nowotwory złośliwe w Polsce w 2010 r.”).

Diagnoza choroby nowotworowej często brzmi jak wyrok. Jeśli pacjent i jego rodzina mają szczęście, zostaje im przekazana w sposób delikatny i zrozumiały, nie wszyscy jednak zostają potraktowani z należną uwagą. Niedoskonałość naszego systemu medycznego sprawia, że wiele osób słyszy zimne i medyczne terminy, po których odczuwa, że „wali się świat”. Zostaje jednak z tym doświadczeniem osamotnionym i pozbawionym wsparcia.

Chory, w zależności od czasu, który mija od poznania diagnozy, doświadcza szeregu przeżyć, które są specyficzne dla choroby i wspólne dla większości osób nią dotkniętych. Nawiązując do znanej w psychologii teorii dr Elisabeth Kübler-Ross, opisanej w książce „Rozmowy o śmierci i umieraniu”, reakcje na fakt zachorowania przebiegają następująco:

W pierwszej chwili osoba, u której zostaje stwierdzony rak, najczęściej nie chce przyjąć tego faktu do wiadomości. Doświadcza skrajnych emocji, gdyż nie może pogodzić się z diagnozą. Posądza lekarzy o błędy, wyniki badań o pomyłki. Jest to naturalna reakcja naszego umysłu, który wyposażony jest w filtry chroniące go przed niekorzystnymi informacjami. To ten mechanizm, który pozwala nam nie pamiętać codziennie, że istnieją dzieci, które głodują, a perspektywa śmierci j jest nieodłączną częścią życia. Takie niedopuszczanie choroby do świadomości może prowadzić do nienależytego dbania o siebie a nawet do niepodjęcia leczenia. Psychoterapia może pomóc zmierzyć się z tymi myślami, uznać nowotwór, a także wypracować sposoby i odpowiedzialność, aby wspierać tradycyjną farmakoterapię.

Następnie pojawia się złość. Idzie za nią szereg pytań, w tym najczęściej powtarzane „dlaczego ja?”. Chory zastanawia się, co spowodowało, że nowotwór go dotknął i doświadcza poczucia niesprawiedliwości. Jest to etap, w którym złość bywa tak silna, że nawet osoby dotychczas spokojne,  gniewają się na rodzinę i otoczenie. Pojawia się również wiele pretensji do siebie, chorzy obwiniają się za własny styl życia, szukają błędów w dotychczasowym funkcjonowaniu. Ważne, aby w tym etapie pracować nad konstruktywnym wyrażaniem złości, ale też stopniowo wypracować rozumienie sytuacji, aby złość nie odwodziła od procesu leczenia i nie prowadziła do jego zaniedbań.

Często również chory zaczyna swój stan zdrowia negocjować. Składa sobie, Bogu i innym obietnice, że jeśli wszystko będzie dobrze , to „już nigdy…” albo „już zawsze…” będzie się trzymać się określonych działań. Stoi za tym wiara, że w taki magiczny sposób też można się uzdrowić. Wiele osób posiłkuje się takimi rozwiązaniami, wybiera wizyty u znachorów, korzysta z medycyny niekonwencjonalnej. Podłożem mechanizmu jest często chęć odzyskania kontroli. Rak jest chorobą, która często prowadzi do poczucia braku wpływu na sytuację, doświadczania poczucia, że niewiele zależy od tego, co się robi. Bezradność prowadzi zaś do depresji, utraty nadziei, głębokiego smutki i żalu. Pojawiają się pesymistyczne myśli, perspektywa rozstania się z bliskimi. I tego, że już nigdy nie uda się zrealizować planów, które się zakładało.

Ostatnią fazą psychologicznego radzenia sobie z diagnozą jest akceptacja. Chory dopuszcza do siebie świadomość nowotworu, nie załamuje jednak rąk, podejmuje wszelkie możliwe działania, które mogą go doprowadzić do wyzdrowienia. Pamięta również, że jest to trudna choroba, która niejednokrotnie prowadzi do śmierci. Nie jest to jednak wtedy postrzegane przez osobę jako niezrozumiały wyrok, a jako naturalna dla każdego życia kolej rzeczy.

Co więcej, wszelkie doświadczenia w przebiegu radzenia sobie z nowotworem rzadko okazują się być jest osiągnięciem stałym. Choroba jest codziennym zmaganiem, kiedy to różne emocje mogą powracać ze zwielokrotnioną mocą, nawet jeśli już wydawało się, że odeszły. Psychoterapia i wsparcie psychoonkologa pomagają wypracowywać i utrwalać zmiany.

Niemniej w całym procesie chorowania bardzo ważna jest pamięć o wpływie własnych działań oraz aktywności umysłowych na stan ciała i samopoczucia. Istnieje niezliczona ilość publikacji mniej lub bardziej naukowych pokazujących, że wiara w proces wyzdrowienia oraz sprzyjające jemu myślenie, realnie wpływa na stan zdrowia a co za tym idzie, może również powodować samoleczenie.

W kontekście wsparcia osób z chorobami nowotworowymi, coraz powszechniej stosowana jest obecnie Racjonalna Terapia Zachowań. Opiera się ona na prostych założeniach zdrowego myślenia . Pokazuje, że opracowanie w psychoterapii sprzyjających metod może uzbroić chorego w wiedzę i umiejętności, aby wpływać na swoje samopoczucie. Podstawowy kierunek tej terapii dotyczy pięciu bazowych założeń o myślach, które są następujące: trzeba je opierać na faktach, dbać, aby chroniły życie i zdrowie, zapewnić, aby pomagały osiągnąć bliższe i dalsze cele, unikać konfliktów oraz czuć się tak, jak chce się czuć.

Wsparcie psychoterapeuty polega na wypracowaniu schematów myśli zgodnych z założeniami, ale też na odreagowaniu emocji, oswajaniu ich i dochodzeniu do uspokojenia i akceptacji choroby.

Co więcej, chorowanie na nowotwór rzadko dotyczy tylko jednej osoby. Wiele osób, po diagnozie nowotworu, nie chce obciążać rodziny swoim stanem zdrowia, zostają przez to z poczuciem osamotnienia, chcąc chronić innych. Zaś bliscy osoby z rakiem niejednokrotnie cierpią psychicznie, podobnie jak ona sama. Czują, że nie mogą dzielić się przeżywaniem choroby z otoczeniem, dlatego bardzo ważne jest wypracowanie nowych sposobów komunikacji. Bliscy również doświadczają bezradności, chcieliby pomóc a nie zawsze wiedzą, w jaki sposób. I zdarza się, że biorą na siebie pełną odpowiedzialność za stan zdrowia chorego, otaczają go pełną opieką w zakresie najprostszych nawet czynności, czasami również wtedy, gdy  osoba z nowotworem tego nie potrzebuje. Całościowo wspólnie walczą z chorobą, co ich samych doprowadza do tego, że zapominają dbać o siebie. W rezultacie czują się obciążeni i wypaleni. Próbują mieć wpływ na sytuację a często ich zasoby w zakresie możliwości działania są ograniczone. Nie dopuszczają myśli, że nowotwór jest również dla nich trudnym doświadczeniem i oni sami, podobnie jak chorzy, zasługują na wsparcie.

Dlatego tez zapraszam na psychoterapię osoby z chorobami nowotworowymi i ich rodziny. Mogę Państwa wesprzeć i pomóc Państwu wypracować metody lepszego funkcjonowania w chorobie i po niej.

Psycholog – Psychoterapeutka Centrum probalans